|
Bogowie Andów
zobacz zdjęcia: tutaj
Peru to kraj katolicki, ale przyglądając
się z bliska świętom i modlitwom, można z pewnością stwierdzić, że
katolicyzm należy do grupy religii andyjskich. Tysiące lat istnienia na
terenie Andów Środkowych rożnych kultur i państw przyczyniło
się do głębokiego zakorzenienia pewnych zwyczajów i
rytuałów. Najczęściej mają charakter inkaski, ponieważ
Imperium Inków było ostatnim wielkim hegemonem na tym
terenie zanim przybyli Konkwistadorzy. Aby lepiej przyjrzeć się temu
zjawisku, przez trzy miesiące podróżowałem po Peru oraz przy
granicy w Boliwii. Uczestniczyłem w kilkudniowych pielgrzymkach,
mieszkałem z katolicką rodziną, obserwowałem życie w prowincjonalnej
parafii oraz brałem udział w sesji prowadzonej przez curanderos -
peruwiańskich szamanów.
El Carmen to nietypowe miasteczko na
południowym wybrzeżu Peru. Część mieszkańców to
czarnoskórzy potomkowie niewolników. Obecnie
większość z nich to katolicy, a nieznaczna cześć jest ewangelikami.
Przez cały rok prowadza spokojne i religijne życie. W prawie każdym
domu znajduje się ołtarzyk, gdzie leży otwarta Biblia oraz dziesiątki
obrazków przedstawiających świętą Virgen del Carmen. Dopiero
w trakcie większych świat wkrada się tradycja afrykańska, z towarzszacą
jej muzyką i tańcem. Msza staje się afro-mszą, a tańcu towarzyszy
dźwięk z cajon, najpopularniejszego instrumentu afrykańskiego.
Oddalając się na wschód od
Limy, docieram do Huancayo, miasta położonego w górach.
Misjonarzom trudno jest dotrzeć do wiernych, diecezja posiada parafie
oddalone nawet do 170 kilometrów. Dwóch
misjonarzy ma pod opieka do 90 wiosek. W parafiach organizowane są
grupy młodzieżowe. Młodzi Peruwiańczycy spotykają się raz lub kilka
razy w tygodniu, aby razem modlić się i dyskutować o Bogu i życiu
codziennym. Spotkania nie tylko zbliżają młodzież do siebie, ale
również tworzą wieź pomiędzy Kościołem a wiernymi.
Przemieszczając się w kierunku dawnej stolicy inkaskiej Cuzco, zauważam
coraz większy wpływ tradycji sprzed wieków. Nadal używa się
tutaj języka keczua, a w katolickie święta przenikają pogańskie
zwyczaje. Najlepszym przykładem jest pielgrzymka do sanktuarium Qoyllur
Riti, położonego pod góra Sinakara na wysokości ok. 4500 m
n.p.m. Według katolickiej legendy, są to obchody rocznicy cudownego
objawienia się Jezusa Chrystusa w 1780 roku. Jednak święto siega
jeszcze okresu prekolumbijskiego. Bardzo dobrze widać tu wchłoniecie
święta pogańskiego przez katolicki obyczaj. Podczas kilkugodzinnej
wspinaczki po drodze znajduje się 14 krzyży nawiązujących do drogi
krzyżowej. Na miejscu, w sanktuarium znajduje się olbrzymi kamień z
wizerunkiem Chrystusa, który dla pielgrzymów
nadal jest huaca - szczególnym miejscem świętym. Poza tym
wierni modlą się do Apu, czyli najwyższego szczytu, który ma
piecze nad zdrowiem ludzi. W ostatni dzień wchodzą na
lodowiec, modlą się i odcinają kawałki lodu lub zbierają śnieg do
butelek. Według wierzeń woda z lodowca uzdrawia energie. Potem
ozdabiają krzyż z przedstawieniem Chrystusa i udają się z procesją do
sanktuarium w towarzystwie ukukus (pośrednicy pomiędzy dwoma światami).
Msza kończy trzydniową pielgrzymkę do Seniora Qoyllur Riti,
którym jest tak naprawdę zarówno Jezus Chrystus,
święta huaca, jak i najwyższy szczyt i bóg Apu.
Prawdopodobnie w Cuzco odbywa się najwięcej świąt w ciągu roku. Nawet
Cuzcenczycy nie potrafią rozpoznać wszystkich m.in. świętaSenior de
Pucamocco. Raz w roku, przed Bożym Ciałem, na pobliskim szczycie ściąga
się trzy krzyże, przyozdabia je i zanosi na 3 dni do kościoła w
mieście. Potem wracają na swoje miejsce. Procesji towarzyszy muzyka i
modlitwy. Natomiast Corpus Cristi, czyli Boże Ciało to jedno z
najważniejszych świat w Cuzco. Oprócz
Peruwiańczyków, do miasta przyjeżdża tysiące
turystów z całego świata. Każda parafia wystawia w procesji
swojego patrona, który w postaci olbrzymiej, przystrojonej
rzeźby, niesiony jest przez kilkunastu mężczyzn. Procesji towarzyszy
muzyka oraz wiele grup tanecznych demonstrujących swoje barwne stroje
oraz specie przygotowane tance. Potem jeszcze przez tydzień trwają
huczne parady z udziałem tancerzy. Chociaż jest to święto katolickie,
to trudno się oprzeć wrażeniu, że wszystkie dekoracje, egzotyczne
stroje i maski mają swoje korzenie w czasach inkaskich.
Na południowym-wschodzie Peru góry zamieniają się w
altiplano, czyli olbrzymi płaskowyż położny na wysokości ok. 4000 m
n.p.m. Centralna częścią jest Jezioro Titicaca. Według legend to stąd
przybyli pierwsi Inkowie. Mieszkańcy używają dwóch
języków: hiszpańskiego oraz aymara. Na tym terenie
pozostałości religii inkaskiej widać na codzień. Ludzie nadal składają
ofiarę dla Pachamama (Matka Ziemia) w postaci napojów, a
szczególnie piwa. Pod koniec lipca podczas święta San
Santiago, w Uros-Chulluni nad Jeziorem Titicaca organizowany jest
konkurs tańca. Przebrani w tradycyjne stroje konkurują o miano
najlepszej grupy tanecznej. W trakcie i po konkursie piwo leje się
litrami, a ziemia przesiana głęboko alkoholem.
Copacabana to miasteczko w Boliwii, malowniczo położone nad brzegiem
Jeziora Titicaca. Każdego roku miedzy pierwszym a szóstym
sierpnia przybywa tutaj dziesiątki tysięcy pielgrzymów,
głownie Peruwiańczyków. Od XVI wieku celem pielgrzymki jest
Virgen de Copacabana. Przez pierwsze dni kierowcy z całymi rodzinami
podjeżdżają pod kościół, aby udekorować swój
samochód i poświęcić go na najbliższy rok. W ceremonii
uczestniczy nie tylko ksiądz, ale również inicjator, czyli
ktoś w rodzaju szamana. Kolejnym etapem pielgrzymki jest złożenie
ofiary i modlitwa na pobliskim szczycie, gdzie znajduje się replika
Virgen de Copacabana. Zbocze góry jest odzwierciedleniem
drogi krzyżowej z dwunastoma krzyżami. W połowie drogi oraz na szczycie
ustawione są ołtarze. Przy każdym z nich stoi inicjator z krzyżem na
piersi, kadzidłem w jednej ręce i dzwonkiem w drugiej.
Odprawiają specjalne rytuały, aby uczestniczącym w ceremonii
pielgrzymom spełniły się życzenia. Wszyscy składają ofiarę dla
Pachamama w postaci piwa.
Ostatnim etapem mojej podróży było północne
wybrzeże Peru, z silnie zakorzenioną tradycją brujería,
czyli szamanizmem iczarnoksięstwem. Centralnym ośrodkiem jest Piura,
gdzie brujos (czarownicy) oraz curanderos (uzdrowiciele)
wróża przyszłość oraz leczą za pomocą naturalnych
środków. Sami zażywają środki halucynogenne np. Kaktus San
Pedro. Sesje u renomowanych curanderos trwają nawet całą noc. Ludzie
przybywają z odległych zakatków Peru. Natomiast w wielu
rodzinach katolickich praktykowane są do dziś tradycje szamańskie m.in.
oczyszczanie domów ze złych mocy, wróżenie z
dłoni lub z kart tarrota.
Chociaż katolicyzm jest główną religią w Peru, to nadal
praktykowane są prekolumbijskie rytuały i wierzenia. Peruwianczycy, tak
jak ich przodkowie, wciąż wierzą w kilku bogów. Modlą się do
Stworcy, do Pachamama, a także do Apu, boga świetej góry. W
Peru religie andyjskie wciąż żyja, a katolicyzm jest tylko sztuczną
otoczką, która pozwala im egzystować w świecie
chrześcijańskim.
Krystian Bielatowicz
|
|